Apelacja, John Grisham
Bardzo lubię Grishama. Dlatego nie odmówiłam sobie “Apelacji”, szczególnie gdy sama wpadła mi w ręce…
Pierwsza była chyba “Firma”. Potem “Klient”, “Raport pelikana”, kolejne… Połykałam te książki w 2, czasem 3 dni, nie mogąc się od nich oderwać. I wierzyłam, że tak samo będzie z Apelacją, dlatego poczekałam na długi weekend, żeby nie zarywać nocy
Niepotrzebnie…
“Apelacja” jest nudna i przewidywalna. Tak jakby Grisham musiał coś napisać, jakby gonił go termin, albo ktoś z wydawnictwa. Brakuje nieprzewidywalnych zwrotów akcji, napięcia, zaskakującego zaskoczenia. Do końca chciałam wierzyć, że coś się wydarzy, ale każda kolejna strona pokazywała, że tego nie będzie. Nudne, jednowymiarowe postacie, których nawet się nie polubi, ani nie znienawidzi. Groteski, ani humoru też nie ma…
Odeszła mi ochota na czytanie Prawnika, ale może Apelacja to tylko kiepski wypadek przy pracy?
Apelacja, John Grisham
Tytuł oryginalny: The Appeal
Gatunek: thriller prawniczy
Forma: powieść
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 312
rok wydania: 2008
oprawa: miękka
wydawca: Amber
ISBN: 978-83-241-3101-3
Królowa deszczu, Katherine Scholes
To jedna z piękniejszych książek, jakie ostatnio przeczytałam.
Królowa deszczu to opowieść o Afryce, miłości, dojrzewaniu, dorastaniu. I pięknie, które przyciąga jak magnes, które fascynuje, nawet gdy go nie rozumiemy.
W każdym zdaniu Scholes widać jej miłość do Afryki, widać, że ją zna i że tam właśnie jest szczęśliwa… Widać także, że stara się ona realizować to, co pochwala w swojej książce – sięganie do różnych kultur po to, co w nich najlepsze. Łączenie ich tam, gdzie warto i rozdzielanie, tam, gdzie są zbyt odległe.
Główna bohaterka to Annah – gdzieś w głębi rozpuszczona, bogata dziewczyna, którą zafascynowała Afryka wyłaniająca się z listów jej ciotki. Postanawia zostać misjonarką i służyć tam, gdzie kiedyś pracowała jej ciotka. Ale los nie ułatwia jej tego, rzucając ją w coraz to inne miejsca i wciąż zabierając to, co kocha.
“Królowa deszczu” to książka napisana z pasji i miłości. Książka, którą czyta się niemal jednym tchem, która odłożona na półkę, woła i przyciąga, nie pozwala o sobie zapomnieć. I żałowałam, że to już koniec, gdy między palcami zostawały mi ostatnie kartki.
Żałuję, że nie mam jej na półce, a z księgarń dawno zniknęła. Ale może upoluję na Allegro, by kiedyś znów wrócić…
-
Archiwa
- Kwiecień 2012 (2)
- Marzec 2012 (3)
- Luty 2012 (6)
- Styczeń 2012 (4)
- Styczeń 2010 (4)
- Listopad 2009 (5)
- Październik 2009 (2)
- Sierpień 2009 (6)
- Lipiec 2009 (4)
- Czerwiec 2009 (1)
- Maj 2009 (6)
- Kwiecień 2009 (1)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS



