Świat Książek Goldenrose

Książki, książki, recenzje

Pełna kontrola, David Baldacci

“Pełna kontrola” była pierwszą książką Baldacciego, jaką miałam okazję przeczytać. Wpadła mi w ręce z przypadku – choć ostatnio książki elektroniczne czytam raczej na Kindle niż na czymkolwiek innym, to spore mrozy sprawiły, że K. został (na wszelki wypadek) w domu. Ale – jak zawsze miałam ze  sobą komórkę, a tam właśnie – Pełną kontrolę.

Baldacci przyjął konwencję Hitchcocka – najpierw trzęsienie ziemi w postaci udanego zamachu na samolot, a potem całkiem niezła jazda (choć nie cały czas bez trzymanki). Powiem szczerze, że choć jedną osobę podejrzewałam od początku niemal, to rozwiązanie było całkiem ciekawym zaskoczeniem :)

Książka jest utrzymana także w stylu “holywoodzkiego thrillera”, czyli mamy nieświadomą zakulisowych rozgrywek, ale nagle wplątaną w intrygę piękną prawniczkę, matkę małej córeczki, zaskakująco dobrego strzelca, mamy także starego wygę -  policjanta, do bólu uczciwego (bo kogo innego nie skusiłby milion $ rocznie?), wreszcie uroczego informatyka, który wdzięczny jest za “najlepszą noc w życiu” (nie, nie chodzi o to, o czym myślicie). Mimo tego, całość nie drażni, a wciąga i pozwala się czytać z dużą przyjemnością (także po nocach ;) ).

To poniekąd także książka o świecie finansów, o biznesie i informatyce – ale to raczej tło do pokazania chciwości, przekonania o własnej bezkarności i tego, że odpowiednia suma pieniędzy zawsze i wszędzie załatwi wszystko.

Oczywiście, osoby obeznane z internetem i komputerami, w kilku miejscach się uśmiechną. Książka została wydana w 1997 roku i to widać  w zakresie technologii. Pomijając oczywiście kwestie dyskietek – ale m.in. jako mowum opisywana jest technologia dzisiejszego (dostępnego normalnie)… monitoringu mediów :D Niemniej książka niewiele na tym traci i nadal warto ją przeczytać :)

11/02/2012 Posted by | sensacja, thriller, USA | Dodaj komentarz

Niewinni, Ian McEwan

Od kilku miesięcy mam ochotę na przeczytanie Pokuty i ciągle jakoś mi nie po drodze. A to czasu nie mam, a to książka wypożyczona… I tak schodzi. Podczas któryś zakupów w Tesco przegrzebałam koszyk z książkami i znalazlam w niej Niewinnych tego samego, co Pokuta, autora – Iana McEwana. Czekała na swój czas chwilę, aż się doczekała.

niewinni Akcja toczy się tuż po II wojnie światowej, w Berlinie – podzielonym na sektory, pełnym wzajemnie nieufających sobie ludzi różnych narodowości i zapatrywań. W to miejsce zostaje rzucony Leonard i w tym miejscu spotyka Marię, swoją pierwszą miłość. Dzieli ich wiele – on prawiczek, nie zna życia, ona starsza od niego, mężatka. On Anglik, ona Niemka, z rodzicami mieszkającymi w rosyjskiej strefie. Ale jakoś budują swój związek, kawałek po kawałku, w dużej mierze dzięki niej. Sceny miłosne są… miękkie – takie miałam odczucie czytając je. Ale jest o przyjemna, pozytywna miękkość, delikatność, ale nie naiwność…

Początek to powolny rozwój akcji. Postacie pojawiają się stosunkowo powoli, można się z nimi oswoić. Potem następuje pewne przyśpieszenie, którego apogeum mamy ok 3/4 powieści, a za chwilę znów akcja hamuje.

Długo szukałam do czego odnosi się tytuł książki. Co zaczynałam go przypasowywać do jakiejś sytuacji, to pojawiało się coś nowego, wydarzenie, które wskazywało, że jednak gdzie indziej jest problem. Na koniec stwierdziłam, że nie zgadzam się z tezą postawioną przez wydawcę i – przynajmniej poniekąd – przez autora. Ale nie zdradzę dlaczego – może po przeczytaniu Niewinnych ktoś się ze mną zgodzi? :)

Natomiast zgadzam się w 100% z komentarzami na Biblionetce (zawierają SPOILER, będzie mały i tu) – scena ćwiartowania człowieka jest obrzydliwa. Na dodatek ta szczegółowość wcale nie jest uzasadniona (moim zdaniem). Ominięcie najbardziej drastycznych szczegółów pozwoliłoby równie dobrze pracować wyobraźni, nie zohydzając jednak samej powieści i pozwalając czytelnikowi przejść spokojniej dalej.

Przeczytać Niewinnych na pewno warto, choćby dla sprawdzenia, czy nasze poczucie niewinności jest tożsame z tym, co znajdziemy w ksiażce, dla pomyślenia chwilę, zastanowienia się. Pamiętając jednak, by drugiej połowy nie czytać nad talerzem…

Niewinni, Ian McEwan
Tytuł oryginalny: The Innocent
Gatunek: literatura współczesna obyczajowa
Forma: powieść
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 285
rok wydania: 2004
oprawa: miękka
wydawca:
Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, seria Literka
ISBN: 83-7359-229-6

14/07/2009 Posted by | historyczne, obyczajowa, sensacja | , , , | Dodaj komentarz

Bractwo Róży Davida Morrella

To do tej książki miał się zacząć blog – miałam ochotę na jakąś sensację, a Bractwo róży od jakiegoś czasu czekało na półce, więc sięgnęłam po tę właśnie książkę.

okladka-640

Gdybym sięgając po nią, znała inne tytuły autora, pewnie czekałaby jeszcze długo. Rambo nie kojarzy mi się z żadnym arcydziełem, a to utwór tego samego autora. Niemniej – dobrze, że nie wiedziałam, bo Bractwo Róży to książka napisana niezłym językiem, z bardzo sprawnie prowadzoną akcją i ciekawie powiązanymi wątkami. Mimo, że momentami staje się przewidywalna, to na szczęście nie odbiera to ani przez chwilę przyjemności czytania kolejnych rozdziałów.

Akcja zaczyna się zdradą – wyraźną i niepodważalną. Wiemy kto, nie wiemy po co i dlaczego. Mimo, że z reguły wolę nic nie wiedzieć i próbować zgadnąć, to tu wiedza o zdrajcy jakoś nie przeszkadza – chyba zbyt wiele jest różnych wątków obok,  zbyt dużo do domyślania się i – początkowo – składania.

Historia dwóch głównych bohaterów – Chrisa i Saula – jest ciekawie poprowadzona – o całym podłożu dowiadujemy się z retrospekcji. Ciekawym zabiegiem są retrospekcje widziane z różnej perspektywy (obu chłopców), uzupełniające się, choć nie nakładające. Dodatkowe uzupełnienia, to ich własne, bieżące przemyślenia.

Oprócz wartkiej akcji Morrellowi trzeba przyznać jeszcze jedno, o czym przeczytałam kiedyś na jednym z forów książkowych – to mistrz w opisywaniu strachu. Ale nie takiego rodem z horrorów, gdzie “zimne macki łapią nas za gardło”, tylko takiego niemal zwykłego, takiego, jaki sami czulibyśmy tkwiąc w środku (albo choćby z boku) takich wydarzeń.

Bractwo Róży to pierwsza część trylogii o tym samym tytule – przede mną jeszcze Bractwo Kamienia i Bractwo Nocy i Mgły, które mam nadzieję przeczytać jeszcze tej zimy :)

Bractwo Róży, David Morrell
Tytuł oryginalny: The Brotherhood of the Rose
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Forma: powieść
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 336
rok wydania: 2003
oprawa: miękka
wydawca: Amber (wydana także przez Zysk w 1999 r.)
ISBN: 83-241-0400-3


29/12/2008 Posted by | sensacja | , , , | Dodaj komentarz

   

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.