Szminka w wielkim mieście, Candance Bushnell

Dawno, dawno temu… A dokładnie 5 lat temu (będzie w długi weekend) zakochałam się w „4 Blondynkach”. Nie mogłam się od nich oderwać – wybuchałam salwami śmiechu i toczyłam wewnętrzną walkę między dwiema kusicielkami – południową Francją i Blondynkami.

Po znacznym rozczarowaniu, jakie zafundował mi „Sex w wielkim mieście”, postanowiłam sprawdzić Szminkę (po polsku – takoż w wielkim mieście)

szminka w wielkim mieście
szminka w wielkim mieście

Nie są to, niestety, „4Blondynki”- przede wszystkim brak mi tej niesamowitej dawki humoru, którą wspominam w tamtej książce. Niemniej, jest to całkiem niezła powieść o kobietach. Co prawda żyjących w trochę innym świecie niż ja (nie tylko dlatego, że ja w Krakowie, a one w Nowym Jorku, ale także dlatego, że jestem młodsza, nie mam takich pieniędzy, ani takiej władzy), ale tak naprawdę borykających się z podobnymi (jak większość kobiet) problemami. Facet, który zawodzi, problemy z dziećmi, nie mam się w co ubrać i brak czasu. A do tego kropla przyjaźni i trochę blichtru.

Na szczęście Szminka nie jest całkiem wyprana z poczucia humoru – jak choćby tu:

„Z przodu liceum, z tyłu muzeum.
Po namyśle musiała jednak przyznać, że muzeum było znacznie bardziej interesujące niż liceum, ze względu na mnogość doświadczeń.”

Dla kobiety w wielu miejscach książka jest przewidywalna. Ale zrobiłam mały eksperyment podsuwając ją nastolatce i dorosłemu facetowi. Ścieżki, które dla mnie były jasne, ich (w różnych miejscach) momentami zaskakiwały. Inne podejście do życia, ludzi, inne doświadczenia.

Gdzieś (może podświadomie) Bushnell już tu robiła „podgotówkę” pod „Piątą Aleję”. Kobiety ze Szminki nie są jakoś do końca szczęśliwe i spełnione. Nawet gdy osiągają wymarzone stanowisko, widzą, że właściwie nie o to im chodziło. Nie do końca chcą i mają ochotę stać się mężczyznami, a chcąc z nimi rywalizować – muszą. I chyba to jest największym atutem tej książki – pokazanie, że choć każda z nas może stać się panią świata, to warto się zatrzymać i zastanowić, czy na pewno o to nam chodzi. Czy mamy ochotę na rezygnację z siebie, czy na pewno naszym marzeniem jest spędzanie poza domem 20 dni w miesiącu – bo trzeba gasić pożary, trzymać rękę na pulsie polityki biurowej i kontrolować – siebie i innych? Jeśli tak – super. Wówczas jest o co walczyć. A jeśli nie – mamy do wyboru inną drogę. Nie gorszą, ani mniej poważaną – po prostu inną. Tylko czasem… Brakuje nam czasu, by się zastanowić nad tym, czego naprawdę chcemy. I umiejętności zatrzymania się – choć na jeden dzień.

Na koniec – książkę lepiej przeczytać w oryginale. Ja zaczęłam ją po polsku, skończyłam po angielsku i drugą część czytało mi się jednak lepiej. Już tytuł pokazuje, że ktoś przekombinował, a choć książka przetłumaczona jest raczej poprawnie, to brak jej lekkości stylu, który charakteryzuje Bushnell.

Szminka w wielkim mieście, Candance Bushnell
Tytuł oryginalny: Lipstick Jungle

Gatunek: obyczajowa
Forma: powieść
Język oryginału:angielski
Liczba stron: 488
rok wydania: 2006
oprawa: miękka
wydawca: Znak
ISBN:
83-240-0715-6

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Szminka w wielkim mieście, Candance Bushnell

  1. goldenrose2

    Niestety nie – leciał w niedzielę, a jakoś przez kilka niedziel było mi nie po drodze w tym czasie z telewizorem… A potem, w środku serialu uznałam, że chyba nie ma sensu.
    Niemniej, przymierzam się do poszukania na DVD i wypożyczenia kiedyś 🙂

  2. Pingback: Debiutantki z Park Avenue, Plum Sykes « Świat Książek Goldenrose

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s