Portier nosi garnitur od Gabbany, Lauren Weisberger

Gdyby nie długi tytuł samej książki, to tytuł posta powinien mieć ciąg dalszy, „czyli PRówka czyta o PRówkach”… Choć to tak nie do końca…

portierZacznę od tego, że zupełnie nie rozumiem tytułu. Wiem, że wydawnictwo (PRowo, a nawet marketingowo, bo jakżeby inaczej) chciało wykorzystać zachwyt Diabłem, co ubierał się u Prady, ale wyszło średnio. Bo portierzy, ani selektorzy klubowi nie ubierają się tu u Prady, Gabbany, czy Chanel. A angielski tytuł (w tłumaczeniu – Wszyscy, których warto znać) jest znacznie bliższy treści książki.

Portiera chciałam przeczytać właśnie dlatego, że Diabeł mi się podobał (skąd inąd mam jakieś szczęście do tych książek – czytając Diabła miałam szefa wcale niewiele różniącego się od Anny, tyle, że wcale nie był taką trampoliną dla swoich pracowników, jaką ona bywała). Czytając Portiera – jestem PRówką (od wielu zresztą lat, a od roku tzw. „agencyjną”).

Niestety, czytając całość poczułam to samo ukłucie, co czytając wiele wypowiedzi o swoim zawodzie w gazetach. I nie pomyliłam się – świadczy o tym choćby wpis Kalio, która po przeczytaniu tej książki zrozumiała, że firmy PR są właściwie tylko po to, by organizować przyjęcia i bywać w świetle fleszy, żeby to opisywały gazety. A to zupełnie nie tak.

Firma (Kelly & Co.), opisana w tej książce, to raczej firma eventowa, a nie PRowa. Czyli właśnie firma zajmująca się przyjęciami, pokazami, festynami, itp. Czasem kontaktują się z mediami, tak samo jak i firma PRowa czasem robi eventy. Ale nasza praca wcale nie wygląda tak na co dzień, a nawet jest bardzo od niej odległa… 😦

Wracając do książki – czyta się ją nieźle – to świetne czytadełko urlopowe. Sprawny język, trochę marek, trochę modnych klubów, a w tym wszystkim lekko zakręcona, troszkę zagubiona dziewczyna, która w końcu odnajduje „właściwą drogę” i wielką miłość wśród „normalnych” ludzi. Dość sprawna akcja, może przewidywalna, ale nie nudna, całość zbudowana sensownie, choć i trochę naiwnie.

I pewnie gdyby nie kiepska robota, jaką robi PRowcom (szczególnie w krajach, gdzie ten zawód raczkuje i wiele osób nie ma pojęcia czym się zajmują „ludzie od PR”, a takm jest także Polska), polecałabym ją każdej dziewczynie, która ma ochotę na odpoczynek z książką lekką, łatwą i przyjemną… Ale ze względu na własny zawód – nie potrafię tego zrobić z czystym sumieniem. (Obiecuję, że na drugim blogu niedługo zrobię wpis, w którym pokażę, czym na co dzień się zajmuję i gdzie możecie zobaczyć efekty mojej pracy :)).

Skąd inąd muszę chyba poszukać jak tę książkę oceniają amerykańscy PRowcy – im raczej żadnej krzywdy nie robi (w Stanach ten zawód istnieje od dawna, więc ma swoją ugruntowaną pozycję), ale i tak jestem ciekawa, czy w ogóle ją zauważyli 😉

Portier nosi garnitur od Gabbany, Lauren Weisberger
Tytuł oryginalny: Everyone worth knowing
Gatunek: obyczajowa
Forma: powieść
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 448
rok wydania: 2006
oprawa: miękka
wydawca:
Albatros, seria Pi
ISBN: 83-7359-199-0

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s