Bez mojej zgody, Jodi Picoult

Niezwykła książka – poprzez temat i kontrowersje, jakie musi wywołać.

Bez mojej zgodyPo raz pierwszy zobaczyłam opis tej książki u Chiary, a sam temat zafascynował mnie na tyle, że chciałam ją przeczytać. 13-letnia dziewczynka, która została poczęta po to tylko (tak naprawdę), by być lekarstwem dla swojej siostry (świetnie oddaje to starsza okładka książki – ta ze stokrotkami). Początkowo miała tylko oddać jej krew pępowinową i to miało wystarczyć. Ale choroba siostry się nie poddała i nie wystarczyło – wielokrotne oddawanie krwi i szpiku, niekończące się dni spędzane w szpitalu zamiast w domu, na zabawie. Dla Anny jest to normalne, dopóki któregoś dnia rodzice, (a właściwie matka) oczekują od niej oddania siostrze… nerki. Ta sytuacja rozpoczyna lawinę zdarzeń, ponieważ Anna buntuje się i idzie do sądu żądając samostanowienia o własnym ciele.

Ponieważ sama nieraz bywałam „adwokatem diabła”, w pełni rozumiem adwokata, który bez wahania wziął sprawę. Tak samo jak rozumiem Annę, która świetnie definiuje w pewnym momencie siebie (zwróćcie uwagę na fragment z rozwiązywaniem krzyżówki – moim zdaniem to najmocniejszy fragment w całej książce), matkę dziewczynek, choć poniekąd budzi równocześnie we mnie odrazę, brata, który zagubił się całkowicie w takim otoczeniu (trudno nazwać je zdrowym – nawet przez przypadek). Najnormalniejszy w tym środowisku jest Brian – ojciec dziewczynek, choć przy tym wszystkim jego postawa też mui budzić mieszane odczucia. Rację ma Libro w swoim opisie książki, zauważając, że każdy z bohaterów ma spore problemy i trudno znaleźć kogoś kto ich nie ma – ale też w takiej sytuacji, jaką nakreśliła Picoult chyba nie ma innej możliwości…

Całość warto przeczytać – Picoult przedstawiła temat z różnych perspektyw (kolejne rozdziały pokazywane są z punktu widzenia innej osoby) i chyba trudno opowiedzieć się jednoznacznie po którejkolwiek ze stron. Sama nie wiem co zrobiłabym na miejscu Anny, bądź jej matki. Może też nie byłabym nigdy w stanie przerwać tego połączenia? Bo sama jestem przekonana, że gdyby lekarze mi powiedzieli, że kolejne dziecko jest ratunkiem dla już istniejącego, to nie zawahałabym się.

Książka napisana jest sprawnie, dość lekkim językiem. Zakończenie… jest hollywoodzkie, ale chyba najbezpieczniejsze dla amerykańskich czytelników… (a filmu jeszcze nie widziałam, więc się nie wypowiem).

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Bez mojej zgody, Jodi Picoult

  1. Właśnie niedawno oglądałam film, łzy ciekły hektolitrami… I teraz na bank skuszę się na książkę, po tak zachwalającej recenzji to nie mam wyboru, a nie od dziś wiadomo, że książka i tak lepsza od filmu 🙂 Pozdrawiam.

  2. iza

    Książka jest niesamowita – od lat jest numerem jeden na mojej liście!
    Niestety o tak długo wyczekiwanej przeze mnie adaptacji nie mogę powiedzieć tego samego. Wg mnie zbyt dużo wątków zostało zmienionych, jeśli nie całkowicie pominiętych. Jeszcze to zakończenie – kwintesencja całej powieści – a zostało tak brutalnie zmienione. Rozczarowałam się.
    Książę polecam – jak najbardziej! Filmu niekoniecznie…

  3. Pingback: Tam gdzie Ty, Jodi Picoult « Świat Książek Goldenrose

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s