Księżniczka z lodu, Camilla Läckberg

Księżniczka z lodu Camilli Läckberg długo czekała na swoją kolej. Skandynawski kryminał zachwycił mnie Millenium, żeby potem zaraz rozczarować Tańcem z aniołem. I tak jakoś nie mogłam się zabrać za kolejną książkę w tym klimacie.

Akcja niemal w całości rozgrywa się we Fjallbacke – spokojne (przynajmniej na pozór) małe miasteczko w Szwecji. Jak twierdzi Wikipedia – to mały kurort letni, w którym mieszkała podczas pobytu w Szwecji m.in. Ingrid Bergman. Może dlatego wydarzenia są osadzone w zimie, a nie w lecie, gdy osób podejrzanych mogłoby być dużo więcej?

Generalnie – miasteczko jest małe i wszyscy wszystkich znają. I tak było niemal od zawsze, choć – jak w tego typu społecznościach – jest też masa tzw. tajemnic Poliszynela. Ktoś wie, były plotki, ale nikt nie mówi, zamiata się pewne kwestie pod dywan.

Na pierwszym planie mamy Erikę – dziewczynę, która tu się wychowała i choć na co dzień żyje gdzie indziej, to nie jest tu obca. Wraca po śmierci rodziców (wypadek samochodowy), aby uporządkować sprawy. I jakoś tak się dzieje, że trafia na zwłoki swojej przyjaciółki z odległych lat – Alex, czyli tytułowej Księżniczki. W tym miejscu zaczyna się akcja – miejscami szybka, miejscami wolna, ściśle spleciona z wątkiem romansowym.

Erika jest wyraźnie wielbicielką Bridget Jones i miejscami wręcz się z nią identyfikuje (jawnie, to nie domysły). Ale te właśnie momenty (w co się ubrać, jaka bielizna, ach, muszę zmienić bieliznę, a stanik wonderbra kosztował 500 koron, co nadszarpnęło jej budżet, ale było warto) sprawiają, że książka może wkurzać. To są te miejsca, gdzie akcja zwalnia, rozjeżdża się, gdzie ginie napięcie. Na dodatek sama Erika bywa niekonsekwentna, ale nie w kobiecy sposób na zasadzie „nie mogę się zdecydować”, tylko jakby autorka momentami sama nie do końca pamiętała, jaką miała być jej bohaterka. Natomiast sama intryga kryminalna jest poprowadzona nieźle – sensownie, krok po kroku logicznie.

Obok wątku kryminalnego i romansu jest jeszcze wątek Anny – siostry Eriki żyjącej w toksycznym małżeństwie. I to (mały spoiler) jest coś, co zostaje nierozwiązane. Bo Anna wykonuje jeden krok, ale nie wykonuje drugiego, a sytuacja zostaje zawieszona. Zakładam, że w kolejnych książkach jakoś się rozwinie, ale i tak akurat tu oczekiwałam co najmniej jakiegokolwiek posunięcia którejś ze stron.

Ogólnie – Księżniczce daleko do Millenium, ale spodobała mi się na tyle, że zaczynam kolejną część. Zobaczymy czy będzie też trzecia 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s