Las zębów i rąk i Śmiercionośne fale, Carrie Ryan

Ponieważ Las zębów i rąk Carrie Ryan dostał nominację do Złotej Zakładki, postanowiłam szybciutko go przeczytać, żeby ew. móc ocenić 🙂 Miałam szczęście, że mogłam zgarnąć od razu także Śmiercionośne fale, więc w kolejce ustawiły się obie.

las zębów i rąk

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdyby nie daty wydania, powiedziałabym, że p. Carrie Ryan wzorowała się na Igrzyskach śmierci – punkt wyjściowy tych książek jest niesamowicie wręcz podobny. Mamy apokalipsę (choć inną niż w Igrzyskach – bo tu była zaraza przemieniająca ludzi w zombie), mamy także młodą dziewczynę (w podobnym wieku obie) – upartą, przekonaną, że trzeba czegoś szukać, ale też czegoś broni. Obie spotyka życiowa tragedia, w której niełatwo się odnaleźć, ale jakoś im się udaje, co je wzmacnia. I w obu książkach mamy też trójkąt miłosny nastolatków (ale to już w Zmierzchu też było). Jednak wydanie Lasu było kilka miesięcy po wydaniu Igrzysk, więc chyba jednak jest to zbieg okoliczności…

Las zębów i rąk to tzw. page-turner (nie wiem jak to określić po polsku – książka, od której trudno się oderwać, ale także bardzo szybko się ją czyta, przewracając stronę za stroną). Akcja jest szybka, język czyta się nieźle, a pomysły są na tyle świeże, że nie zakładamy z góry określonych rozwiązań (choć nie powiem, że jest nieprzewidywalna). Ale równocześnie nie jest to literatura wysokich lotów- poziom Zmierzchu moim zdaniem (i sporo słabiej niż Igrzyska).
Mary to dziewczyna, która może momentami irytować, ale w sumie da się lubić. Ciekawa świata i ludzi, zakochana, sympatyczna. Jak większość nastolatek – dość egzaltowana, acz w jej przypadku to w sumie nawet bardzo nie dziwi – ucieczka przed zombie (Nieumarłymi), którymi może być własna matka, czy przyjaciółka, ciągłe życie w strachu, a równocześnie odkrywanie, że znane dotąd fakty były mocnym ograniczeniem wiedzy „dla dobra mieszkańców wioski” na pewno nie wpływają na jej spokój. Warto też zauważyć, że choć to przyszłość, Mary żyje mniej więcej jak w XIX wieku – bez komputerów, telewizji, w prostych domach, znając leczenie ziołami, nie lekarstwami. A władzę w miasteczku sprawuje Siostrzeństwo, czyli żeński zakon – mający znacznie szerszą wiedzę niż pozostałe osoby…

Śmiercionośne fale to druga część trylogii. W przeciwieństwie jednak do Igrzysk śmierci i Zmierzchu – zmienia się główna bohaterka. Zamiast Mary – mamy Gabrielle. W tym samym wieku co Mary, ale w innym miejscu – w miasteczku nad oceanem (wymarzonym celu Mary). Jest tam znacznie bezpieczniej niż w wiosce z pierwszej części, choć za barierą wciąż są zombie – tu zwani Mudo. Niestety, tu przyszło rozczarowanie, ponieważ Fale są zbudowane dokładnie na tym samym schemacie, który był użyty w Lesie – wspomnienie o zakochaniu, traumatyczne wydarzenie, próba radzenia sobie, drugi chłopak, ucieczka, chwila spokoju, rozważania romantyczne, ucieczka, strata, zakończenie.
Same Śmiercionośne fale są niezłe – czyta się je równie dobrze, jak Las zębów i rąk (nigdy nie powiedziałabym, że ta książka ma aż 450 stron biorąc pod uwagę jak szybko się skończyła), Gabrielle też jest znośna i da się ją lubić, a chłopcy są chyba nawet ciekawsi w opisach i postępowaniu. Jednak powtórka schematu sprawiła, że książka stała się bardzo przewidywalna odbierając część przyjemności czytania… Osoby, które znają Zmierzch nie będą też mieć wątpliwości, że Autorka też czytała tamtą trylogię – jest kilka miejsc, w których „odnaleźć” można m.in. Jacoba z jego podwyższoną temperaturą ciała, czy Edwarda, który bał się całować Bellę. To oczywiście drobiazgi, ale zauważalne.

Czy warto je przeczytać? Jeśli lubicie tego typu literaturę – na pewno. Jeśli potrzebujecie czegoś lekkiego, oderwania się od rzeczywistości – jak najbardziej tak. Albo jeśli macie 16 lat i szukacie czegoś, co można przeczytać po Zmierzchu 😉 Obie książki wciągają, ale w moim odczuciu nie mają większych wartości, czy czegoś zaskakującego, bądź odkrywczego. Ale dla nich też jest miejsce na rynku.

Na zakończenie – ciekawostka – inny projekt okładki Lasu (Krzysztofa Krawca). Moim zdaniem – bardzo ładny i intrygujący.

Informacje:
Las zębów i rąk, Carrie Ryan
Tytuł oryginalny:
The Forest of Hands and Teeth
Język oryginalny: angielski
Tłumacz – Bartosz Czartoryski
Miejsce i rok polskiego wydania: Warszawa, 2011
Wydawca – Wydawnictwo Papierowy Księżyc
ISBN: 978-83-61386-05-6


Śmiercionośne fale, Carrie Ryan
Tytuł oryginalny: The Dead-Tossed Waves
Język oryginalny: angielski
Tłumacz – Agnieszka Brodzik
Miejsce i rok polskiego wydania: Warszawa, 2012
Wydawca – Wydawnictwo Papierowy Księżyc

ISBN: 978-83-61386-13-1

Advertisements

5 uwag do wpisu “Las zębów i rąk i Śmiercionośne fale, Carrie Ryan

  1. Ot przeciętna seria. Podobne przemyślenia do Twoich mam 🙂
    Po „Śmiercionośnych falach” miałam tak mało refleksji, że nawet króciutkiej notki nie skleciłam z niej.

  2. Anna Watza

    Szkoda, prawda? Zapowiadało się nieźle – nie rewelacyjnie, ale nieźle. Jednak pójście w schemat sprawiło, że odechciało mi się kupić trzecią część na Amazonie (pierwotnie miałam taki zamiar – gdyby seria zachwyciła mnie tak jak Igrzyska śmierci, po zakończeniu Fal, kliknęłabym na ebooka, żeby mieć całość jednym ciągiem). I podejrzewam, że jeśli gdzieś przypadkiem na nią nie trafię, to raczej nie przeczytam…

  3. Pingback: Niezgodna, Zbuntowana, Veronica Roth | Świat Książek Goldenrose

  4. Gabry

    Tej książki nie można porównywać do beznadziejnego Zmierzchu, i wcale nie jest gorsze od jakichś tam Igrzysk. Trylogia jest wspaniała, wiem mimo iż trzeciej części nie przeczytałam (w sumie nawet nie chcę, nie chcę by to się skończyło). Książka jest piękna i romantyczna (obie), Carrie Ryan ma talent, skoro potrafi tak ująć każdą sytuację, jak zrobiła to w Trylogii.
    Druga część kończy się tak nieoczekiwanie, że z zapartym tchem czeka się na trzecią. Wierzę i nie przestanę (jak głupcy, co wierzą w boga [jedni lepsi inni gorsi]), że trzecia wszystko skończy w sposób,jakiego nikt się by nie spodziewał.
    Nie wiem jak wy, ale ja dałabym wszystko by znaleźć się na miejscu jednej z tych bohaterek, nawet drugoplanowych, albo może Nieuświęconego (zdecydowanie bardziej przemawia do mnie określenie z pierwszej części, ale to z przyzwyczajenia).

  5. Anna Watza

    @Gabry – każdy odbiera inaczej. Jak napisałam – miałam poczucie powtórki. Ale czytam bardzo dużo, więc coraz trudniej kolejnym książkom mnie zaskoczyć 🙂 I gdyby II cz. nie była tak podobna do I – na pewno po III też bym sięgnęła. I jest mi bardzo szkoda, że zobaczyłam schemat, bo miałam duże nadzieje względem ciągu dalszego 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s