Anielscy Obrońcy, Mary Stanton

„Anielscy obrońcy” to książka, która w lekki sposób obrazuje to nad czym zastanawia się chyba wiele wierzących osób – czy po śmierci jest możliwość obrony, czy też wyrok jest niemal zaoczny i bezdyskusyjny. A gdyby wówczas było jak na ziemi? Możliwość odwołania, obrony? I rozprawa jak w doczesnym sądzie?

Mary Stanton postanowiła iść tą właśnie drogą. I dlatego mamy w książce anioły, mamy też telefon od zmarłego, encyklopedię wyroków Niebiańskiej Sfery, a także szereg dziwnych, przerażających zdarzeń i obraz, którego można się pozbyć tylko wtedy, gdy zechce go ktoś inny. Zapowiada się nieźle? Owszem! Muszę przyznać, że gdy zaczęłam czytać, wyglądało to znacznie lepiej niż z opisu z tyłu okładki…

Do Savannah przyjeżdża młoda prawniczka – Brianna. Odziedziczyła kancelarię po swoim wujku – jednak ze względu na pożar, w jakim wuj zginął i konieczność remontu biura, musi poszukać innego chwilowego miejsca na swoją kancelarię.W tym momencie pojawia się seria dziwnych zbiegów okoliczności – możliwość wynajęcia kilku pokoi po bardzo okazyjnej cenie. Co prawda dom stoi przy cmentarzu, ale równocześnie jest w centrum miasta. Uwolniony z sideł psiak, który jakoś idealnie wpasowuje się w całokształt życia i potrzeb młodej dziewczyny. I otrzymany w podarunku telefon, który zadzwonił, choć… nie było w nim baterii.

Trzeba przyznać, że powieść jest w miarę przemyślana w swojej budowie. Co prawda w połowie książki lub wcześniej można się domyślić „kto zabił”, ale tak naprawdę osnową jest raczej Brianna i jej niebiańsko-diabelskie przygody, aniżeli sama sprawa kryminalna. A te przygody są podawane w sposób oszczędny i dość logiczny, więc przyznam, że pewnych aspektów nie domyśliłam się do momentu ich opisania.

Niemniej w całości także spore „ale”. Mimo w sumie ciekawego pomysłu, gdzieś chyba wymknął się Autorce spod kontroli. Pojawiają się wątki, które stanowczo powinny być bardziej rozwinięte. Równocześnie mamy też wydarzenia, które powinny Briannę zainteresować, a nawet przerazić, ale tak się nie dzieje. Jak choćby ten telefon – owszem, zauważyła, że przecież nie było włożonej baterii, ale przeszła nad tym do porządku dziennego, jakby to się po prostu zdarzało. Podobnie nie do końca wyjaśnione zostają pewne aspekty przeszłości rodziny Brianny – jest o tym kilka akapitów, ale całość jest raczej naszkicowana, niż opisana.

Ostatni mój zarzut dotyczy stylu. Tu jednak w przypadku tłumaczonych książek mam zawsze problem, bo nie do końca wiem po czyjej stronie jest wina – czy to problem autora, czy tłumacza. W każdym razie zdarzają się tu 5-linijkowe zdania, podzielone 3-4 średnikami, podczas gdy spokojnie można byłoby to podzielić na 3 zdania. Podobnie część dialogów jest po prostu ciężka, niespecjalnie naturalna (dość rzadko rzuca mi się to w oczy, więc w tej książce musiały te sytuacje być szczególnie odczuwalne).

Informacje:
Anielscy Obrońcy, Mary Stanton
Tytuł oryginalny: „Defending angels”
Język oryginalny: angielski
Tłumacz – Maciej Płaza
Miejsce i rok polskiego wydania: Warszawa, 2009
Wydawca – Wydawnictwo Replika
ISBN: 978-83-60383-63-6

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s