Kobieta w czerni, Susan Hill

Przerażające zwiastuny filmu sugerowały, że książka jest mocna. Nie poszłam na film, bo najpierw (zgodnie z moją zasadą) chciałam poznać książkę. Ale nie mogłam się zebrać. Jednak w końcu, pełna obaw (nie przepadam za horrorami, acz te w stylu 6 zmysłu, czy Innych mnie pociągają) zaczęłam…

kobietaPoczątek jest wręcz słodki. Cudowna rodzinka zebrana wokół choinki – sielski obrazek. I tylko mała rysa, bo ojciec rodziny nie chce się bawić w opowiadanie strasznych historii, a nawet zachowuje się, jakby opowieści innych go dotknęły. Potem cofamy się w czasie, poznając te właśnie traumatyczne przeżycia…

Susan Hill sięgnęła po większość znanych mi w tym zakresie środków. Czyli mamy niepewność, krzyki, jęki (w tym płacz małego dziecka, przerażenie ciut starszego dziecka), bulgot topielców, skrzypiąca podłoga, rżenie koni we mgle, cmentarz koło domu, wreszcie tytułowa kobieta w czerni i SEKRET, o którym nikt nie chce mówić.

Pierwsze… nie wiem, może 30% książki czekałam – nawet miałam lekko gęsią skórkę. I czekałam na więcej – na to, że zacznę się bać i myślałam o tym, czy wystraszy mnie na tyle, bym odłożyła Kobietę, czy też jednak nie. Ale kolejne strony mijały, a tu nic. Wciąż miałam lekko gęsią skórkę (coraz rzadziej, bo coraz więcej elementów stało się przewidywalnych. Zgadzam się w tym miejscu też z opinią zniesmaczonej na lubimyczytac.pl, która napisała, że jaśniejszym punktem książki jest suczka Fryga. Rzeczywiście to ciekawa i zabawna postać i na fragmenty z nią się czeka. Niestety na pewnym etapie już w przeciwieństwie do Arthura, który staje się nieustannie nudno-myślący.

Kobieta w czerni jest książką pozornie wielopoziomową. Jest o samotności, zabobonach, stereotypach, zbiorowym strachu, a także o matce, której dwukrotnie odebrano dziecko. Na pewnym etapie całość się scala i byłoby to świetne, gdyby się nie dublowało. Ale – według zasady, że historia toczy się (jak fortuna) kołem – kolejne wydarzenia pojawiają się tworząc pewnego rodzaju deja vu…

Myślę, że ta książka miała spory potencjał, ale zabiło ją albo niezdecydowanie Autorki, albo kwestia czasów, w jakich powstała Kobieta w czerni. Może gdyby nie otaczało nas tyle opowieści o wampirach i duchach, oraz bardzo ostrych i nieprzyjemnych w odbiorze horrorów, to możliwe, że ta powieść wywołałaby co najmniej problemy z zasięgiem. Ale rzeczywistość i obecna kultura jednak odebrały jej ten poziom strachu, jaki powinna wywoływać.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Kobieta w czerni, Susan Hill

  1. Hihi „problemy z zasięgiem” :)) Szkoda, że niezbyt wysoki poziom, chociaż ja i tak nie lubię się mocno bać, ale oczekiwanie na akcję, która nie nadchodzi może być rozczarowująca..

  2. Anna Watza

    @przelewy – w Harrym Poterze – główny bohater 🙂

    @Naila – zastanawiam się co miałam na myśli pisząc zjadłam w poście (bo, że coś zgubiłam, nie mam wątpliwości). Spróbuję odtworzyć 🙂

  3. Pingback: Podsumowanie 2012 « Świat Książek Goldenrose

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s