Osaczona, Tess Geritssen

Zacznę od okładki – nie wiem dlaczego, ale niezwykle pasuje mi Genesis Karin Slaughter, (której jeszcze nie opisałam). Znacznie bardziej niż ta właściwa dla Genesis. Czy pasuje do Osaczonej? Nie wiem – przytoczone skojarzenie utkwiło mi tak mocno, że jakoś ciężko mi ją przypisać Osaczonej…

osaczonaGłówną bohaterką jest Miranda, pracownica lokalnej gazety. A właściwie była pracownica. Złożyła wypowiedzenie kończąc romans ze swoim szefem. Sprawy się komplikują, bo Richard nie przyjmuje tego do wiadomości. Do momentu, gdy… ginie. I to w domu Mirandy.

Początek jest dość przewidywalny, ale trzeba przyznać, że ciąg dalszy rozwija się dość dobrze. Są intrygi, szantaż, bohaterowie odkrywają nowe twarze. Jest też zarys romansu (na szczęście zarys, bo – jak podejrzewam – skupienie się przede wszystkim na tym wątku nie wpłynęłoby dobrze na akcję). Chase jest miły, męski i oczywiście wpada Mirandzie w oko, a ona jemu. Ale mimo to całość jest poniekąd mało realna i doklejona, tym bardziej, że Chase jest bratem zamordowanego kochanka, a Miranda nie wie, czy ma się czuć szczęśliwa, czy raczej winna. A może powinna wyjechać jak najdalej, uciec?

Plusem Osaczonej jest na pewno dobre podprowadzenie końcówki. Od połowy książki wydawało mi się, że wiem, kto jest winny, a mimo to na końcu dowiedziałam się, że się pomyliłam. Ale mimo to jest to chyba najsłabsza ze znanych mi książek Gerritsen. Za mało w niej thrillera, a za dużo romansu i rozważań…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s