Szepty, Irena Matuszkiewicz

Szepty to pierwsza książka przeczytana przeze mnie w 2013 roku 🙂 Spokojna, dość ciepła, warta przeczytania, choć bez wybitnej rewelacji.

szeptyKsiążka Ireny Matuszkiewicz ma bardzo zachęcający opis – to „szu szu szu” pomiędzy ludźmi i „szu szu szu” do komórki rozbawiło mnie i wzbudziło ciekawość. W samej książce szeptów nie jest tak wiele, ale nie robi to aż takiej różnicy.

Główna bohaterka to Funia, czyli Felicja. Starsza pani (80 lat!), ale żwawa, ciekawa świata i aktywna (uczy się angielskiego, chodzi na wykłady na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, pisze wspomnienia, a nawet dość aktywnie korzysta z internetu). Ma swoją grupę dobrych koleżanek, z którymi co tydzień (co najmniej) się spotyka. Tam jest sobą, prowadzi aktywne życie. W domu (mieszka z blisko 60-letnią córką, jej mężem i 30-letnią wnuczką) wydaje się być trochę zepchnięta na margines. Wciąż słyszy, że tego, czy tamtego ma nie robić, że ma się oszczędzać, że musi pamiętać o swoim wieku…

Książka ma dość specyficzną, ale ciekawą budowę. Kojarzy mi się z cebulą – kolejne części coraz głębiej odkrywają Funię i jej stosunki z bliskimi. Najpierw poznajemy Felicję taką, jaką sama siebie widzi, potem widzimy coraz więcej aspektów postrzeganych przez jej otoczenie.

Podejrzewam, że wielu Czytelników może znaleźć Funię w swoim otoczeniu. Starsza pani twierdząca, że jej życie było ciężkie, trudne, dramatyczne, że niewiele w życiu dobrego ją spotkało, że zięć nastawia córkę przeciw niej, że czuje się niepotrzebna, że odsunięto ją na boczny tor, itd. I nim ocenicie szybko Danielę (córkę), pomyślcie najpierw o tych paniach z otoczenia. I poczekajcie z ocenami do końca, do ostatniej niemal strony. Bo jeśli dwie osoby różnie pamiętają te same wydarzenia, to… może każda z nich ma swoją prawdę?…

Niezależnie od oceny książki, na pewno należy jej przyznać, że nie jest przesłodzona. Początkowo trochę tego się bałam – że znajdę w niej super babcię, którą przygarnęła z poczucia obowiązku córka, ale jest z tego powodu nieszczęśliwa i unieszczęśliwia innych. Tymczasem książka pokazuje wcale nieprzesłodzony, ale i niełatwy obraz związany z postrzeganiem siebie, z konfliktem pokoleń i wyborami, które mają swoje konsekwencje czasem i 40-5o lat później.

Akcja książki toczy się generalnie na Kujawach (Włocławek, Aleksandrów), ale wspomnieniami bohaterowie wracają m.in. do Wrocławia, Białkowa koło Cybinki i ogólnie Polesia. Co ciekawe to właśnie z Cybinki została zapożyczona nazwa grupy starszych przyjaźniących się pań – Alebabki.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Szepty, Irena Matuszkiewicz

  1. Matuszkiewicz? Coś kiedyś czytałam, ale nie pamiętam, co? Szepty wg Twojej recenzji wydają się być interesujące, poruszają ważki problem, społeczeństwo się starzeje, ale zachowujemy się tak, jakby problemu nie było. Może więcej takich lektur? Oby nie słodkich.

  2. Anna Watza

    Pewnie Agencja złamanych serc Ci wpadła wcześniej w ręce 🙂 A Szepty nie są słodkie, choć mają takie miejsca. Ale wydźwięk całości jest całkiem inny.

  3. Choć książka widzę ciekawa i nietuzinkowa, to raczej się nie skuszę. Obawiam się, że zanudziłabym się przy niej na śmierć. ;P Wolę coś bardziej…szałowego. 🙂
    Może kiedyś dorosnę do tego typu powieści. Pozdrawiam

    1. Anna Watza

      Zacznij lepiej od Ireny (za chwilę skończę opis) – znacznie lepsza i ma taką dozę poczucia humoru, że może się naprawdę podobać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s