Irena, Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska

Początkowo nie miałam zamiaru czytać Ireny. Rozczarowanie Domem nad Rozlewiskiem nie wywietrzało mi jeszcze z głowy (trafiła na stos niedokończonych, bez większych szans na drugą szansę). Ale okładka przyciągała mnie, a i opinie na blogach i Goodreads kusiły… W końcu się złamałam, zakładając, że jeśli pierwsze 100 stron mnie nie wciągnie – odkładam. Ale już znacznie szybciej wiedziałam, że dokończę…

IrenaIrena to opowieść o trzech kobietach – Jagodzie, Dorocie i Irenie oraz o ludziach, którzy je otaczają. Najmłodsza z nich, Jagoda (koło 30) jest przebojowa, zorganizowana, pracuje w korporacji i robi karierę. Równocześnie jest singielką, czego nie bardzo może zaakceptować jej matka – Dorota. Trochę roztrzepana, trochę eko, trochę hipiska prowadzi swój sklep internetowy z biżuterią i… szuka dookoła problemów, nierzadko na siłę. Najstarsza – tytułowa Irena to przyszywana ciocia – babcia. Trochę zdystansowana, mądra wiekiem, kocha obie kobiety i próbuje je zbliżyć do siebie.

Irena to także opowieść o cieniu tajemnicy, która niszczy matkę i córkę, tworząc między nimi nierozumianą barierę, sprawiając, że ich związek jest toksyczny. Dorota straciła pierwsze dziecko w wyniku śmierci łóżeczkowej. Depresja sprawiła, że najłatwiej jej było udawać, że Kubusia nie było. I w takim przekonaniu żyje jej córka, Jagusia, która nie wie o istnieniu brata, ani o tym, że imię dostała po innej Jagusi, dziewczynce z Bieszczad, którą w marzeniach mamy miała się stać. Całkiem inny charakter sprawił, że Jagoda – w przeciwieństwie do swej imienniczki – nie garnęła się do kuchni, nie lubiła sukienek, za to była świetnym organizatorem i liderem. Przebojowa, twarda, jednak nieodmiennie ma poczucie, że wg. matki jest egzemplarzem wybrakowanym, że aby Dorota ją polubiła i zaakceptowała, powinna się zmienić w kogoś kim nie jest.

Irena to niezwykle ciepła i wzruszająca książka. Równocześnie nie ma wad często charakterystycznych dla „literatury kobiecej” – nie jest totalnie słodka, nie jest nawet przesłodzona (może za wyjątkiem postaci Jaśka, męża Doroty – chodzącego ideału). Bywa nawet czasem nazbyt pragmatyczne, ale to jej plus. Bohaterki (szczególnie Jagoda i Irena – Dorota mniej) mają sporo dystansu do siebie i potrafią o tym mówić z niemałym poczuciem humoru, czasem wręcz ironią. Równocześnie właściwie wszystkie postacie są życiowe – w Felku (mężu Ireny) kilkakrotnie odnajdywałam rysy mojego dziadka, w Radku – mojego dobrego znajomego – może dlatego ta książka tak mi się spodobała? 🙂

Książka przeczytana m.in. w ramach wyzwania Pod hasłem 🙂

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s