Ostatni chirurg, Michael Palmer

Ostatni chirurg miał być thrillerem medycznym. Wskazywał na to tytuł, okładka, profesje bohaterów. Lekko przeczył temu opis – i słusznie…

ostatni_chirurgKsiążka zaczyna się morderstwem, inscenizowanym na samobójstwo. Widać okrucieństwo mordercy, który nie tylko zabija, ale także wymusza posłuszeństwo ofiary szantażując ją śmiercią w męczarniach bliskiej osoby, jeśli nie będzie mu posłuszna. Dodatkowo szybko dowiadujemy się kim jest zabójca, co z reguły w tego typu książkach jest tajemnicą (gorzej lub lepiej krytą) do końca. Kilka stron później mamy kolejne morderstwo, a w międzyczasie dywagacje mordercy, który pracuje na zastępstwo w… szkole.

Oczywiście tajemnica musi być, więc choć znamy kryminalistę, nie mamy pojęcia czemu zabija (wiemy, że robi to na zlecenie, ale nie wiemy kto jest zleceniodawcą, ani co nim kieruje), szczególnie, że ofiary pozostają w tej samej medycznej branży, ale są zupełnie różne od siebie – pielęgniarka, kardiolog, anestezjolog…

Równolegle toczy się inny wątek – militarny. Były żołnierz, obecnie lekarz w mobilnym ambulatorium, walczy ze swoimi demonami z Afganistanu, szukając przyjaciela, który uratował mu życie. I ten aspekt sprawia, że książka robi się chaotyczna. Mamy wiele postaci, wiele wydarzeń, część z przeszłości, część z obecnego czasu. Całość sprawia, że choć skupiłam się na śledzeniu głównych postaci (na pewnym etapie jest ich pięcioro), to rozmywało mi się, czy p. F. występował już wcześniej, a pan X jest nowy, czy niekoniecznie. Tym bardziej, że obok mnogości postaci, pojawiają się powiązania pomiędzy firmami, co jeszcze mgli obraz.

Mimo tego zamieszania, książkę czyta się… dobrze. Skupienie na głównych postaciach sprawia, że jakimś cudem da się śledzić akcję, a mimo pojawiających się czasem dłużyzn i powtórzeń w zakresie wspomnień z Afganistanu, całość jest akceptowalna. Natomiast rozczarowuje zakończenie. Jest zbyt słabe napięcie, dość krótkie i okazuje się stosunkowo banalne, (a szkoda, bo Ostatni chirurg zaczął już obiecywać więcej). Niemniej jest to całkiem przyzwoite czytadło (mimo swoich wad), nie wymagające dużych analiz, ani znacznej ilości czasu – niezłe np. do podróży.

Dodatkowo na forach czytam, że to jedna ze słabszych książek tego autora, więc dam mu jeszcze jedną szansę 🙂

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s