Dzień spowiedzi, Allan Folsom

Watykan to takie miejsce, które wielu pisarzom pobudza wyobraźnię. Miasto wewnątrz Włoch, jednak zupełnie odrębne – z własnym ustrojem, policją, armią. Miasto, gdzie żądzą całkiem inne prawa i gdzie polityka stoi czasem w opozycji do całej reszty, a wpływy sięgają daleko…

dzien_spowiedziNie inaczej było u Allana Folsoma. Harry – prawnik pracujący w Los Angeles (w przemyśle filmowym, bo co innego mógłby robić w LA ;)) pewnego dnia dostaje telefon od dawno nie widzianego brata – Danny’ego, który jest katolickiem księdzem. Brat prosi go o ratunek, po czym nie odbiera telefonu, a na koniec okazuje się być martwym w eksplozji autobusu jadącego do Asyżu. Dodatkowo – na miejscu – okazuje się, że ksiądz jest podejrzany o zabójstwo jednego z najważniejszych kardynałów…

Od tego momentu akcja nabiera tempa. I niestety dość sporej nierealności. Bo nagle prawnik (no, w miarę sprawny, ale jednak cywil i żaden sportowiec) wymyka się kilkakrotnie zawodowym zabójcom, również kilkakrotnie nie zostaje rozpoznany przez policjantów (bo zapuścił brodę…?) i jakoś wszystko mu się udaje – wciąż spotyka na swej drodze ludzi, którzy dużo mogą i chcą mu pomóc. Mimo, że powinni go wydać w ręce policji.

Zastanawiałam się gdzie jest granica szybkości akcji i nierealności. I przyznam, że doszłam do wniosku, że jeśli całość jest nierealna, to akcja powinna być bardzo szybka. Tu tego ciut brakło. Bo oprócz Harry’ego mamy jego brata – Danny’ego, który niemal zabity,  bez pamięci – kieruje akcją przeciw całej armii i siostrę Ellen, która jakoś łatwo zmienia zdanie…

Najbardziej realną postacią jest Hercules – karzeł inwalida. Zabił kiedyś w obronie własnej, ale nie mając pieniędzy, nie ma jak się bronić. Ukrywa się w opustoszałych korytarzach metra i żyje z pomocą Cyganów. Równocześnie ocenia ludzi według swoich wartości i jeśli wypadną w jego oczach dobrze – zrobi dla nich wiele. I w całej książce on jest najbardziej przekonujący i barwny. Ma charakter i kręgosłup. Myślę, że w filmie stanowiłby najciekawszy element 🙂

Czy warto przeczytać Dzień spowiedzi? W sumie – można. Ale są lepsze thrillery, nawet te osadzone w Watykanie (jakoś na razie większość tam się dziejących jest… dość umiarkowana ;)).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s