Krucha jak lód, Jodi Picoult

Niezwykła książka… Kto śledzi mój blog, wie, że lubię czytać powieści Jodi Picoult. Ale też nie podchodzę do nich bezkrytycznie – nie każda trafia w mój gust. Ale „Krucha jak lód” jest niezwykła…

krucha_jak_lodGłówną bohaterką (tytułową) jest Willow – od poczęcia (tak, nie od urodzenia) chora na wrodzoną łamliwość kości. Jej kości są tak kruche, że już w brzuchu mamy miała kilka złamań nóżek, rączek – prawdopodobnie wystarczyło pochylenie się matki, by ją uszkodzić. Gdy się rodzi, trzeba nauczyć się ją przewijać, karmić, a nawet przytulać. Inaczej – najmniejsza nieostrożność złamie jej kolejne kości.

Mam wrażenie, że gdzieś w odległej historii zetknęłam się z tą chorobą (opisem), ale nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest aż tak okrutna, że dziecko łamie się już w łonie matki, że potem wiele pielęgnacyjnych zabiegów niemowlęcia może się skończyć śmiercią (połamane kości uszkadzają wewnętrzne organy). Mimo to opisana Willow jest pogodnym dzieckiem, które niemożliwość aktywności fizycznej przekłada na pochłanianie wiedzy. Ciekawostki i nowinki to dla niej największa zabawa i rozrywka. A niewielki wzrost jeszcze potęguje szok obcych gdy zestawiają wygląd 3-latki z wiedzą 10-12-latki…

Picoult lubi salę sądową, więc i tu jej nie brakuje. Matka dziewczynki pozywa swojego ginekologa, twierdząc, że gdyby wiedziała o chorobie córeczki, usunęłaby ciążę. Jednak w „Kruchej jak lód” sprawa sądowa nie robi aż takiego wrażenia (choć słowa „złe urodzenie” muszą wielu ruszać), jak poszczególne sceny. Dla mnie pierwszą z nich była kwestia odebrania Willow rodzicom (jest stosunkowo na początku książki, więc nie zdradzę aż tak wiele). Podczas wyjazdu do Disneylandu, rodzice przez nieuwagę nie zabierają zaświadczenia od lekarza. I trudno się dziwić, że gdy Mała trafia ze złamaną nogą na dyżur, a w prześwietleniach widać masę innych złamań – w leczeniu i wyleczonych – podejrzenie jest jedno. Dziecko jest maltretowane, prawdopodobnie przez ojca. A wyjaśnienia trwają niemało czasu… Opieka społeczna miała rację, ale pomyślałam jak często tego typu rodzice muszą przechodzić przez takie piekło…

Inną sceną, która zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, było spotkanie Willow – na wózku – z dziewczynką chorą na raka (podczas leczenia chemioterapią). I to jak obie po prostu się na siebie „gapiły”. Bo choć obie wiedziały, że są inne, to nagle trafił się ktoś – w ich oczach – bardziej inny, kto przykuwał uwagę i pozwalał czuć się (chyba) lepszym.

Willow to jedna z najciekawszych postaci stworzonych przez Picoult. Dziewczynka nad wiek rozwinięta i mądra, ale jednak wciąż dziecko. Dziecko, które ma świadomość swoich ułomności, ale też obwinia siebie i swoje ułomności za decyzje podejmowane przez dorosłych. I jak wiele dzieci – to ona próbuje ich chronić przed kolejnymi złymi nowinami.

To książka, przy której się płacze, albo przynajmniej wzrusza. Nie da się inaczej.

Na koniec – okładki – większość autorów poszła w schemat i dziewczynkę jeżdżącą na łyżwach (marzenie Willow) lub dziewczynkę i łyżwy. Polski ilustrator – umieścił zbliżenie twarzy dziewczynki. Ale jedna z najciekawszych nie pokazuje dziewczynki, ani łyżew. A mimo to oddaje całość aspektu kruchości i delikatności…

jodi picoult_handle with care

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Krucha jak lód, Jodi Picoult

  1. Też uwielbiam Jodi 🙂 Jednak w moim przypadku „Krucha jak lód” była tą książką Jodi, która mniej mi się spodobała- o wiele bardziej lubię „Dziewiętnaście minut” czy w „Imię miłości” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s