Milcząca dziewczyna, Tess Gerritsen

Milcząca dziewczyna to kolejna książka z serii Rizzoli & Isles – opowieści, które łączą postaci głównych bohaterek – detektyw i patolog. Niestety, nie czytam ich po kolei (choć rzeczywiście najpierw trafiłam na Chirurga, ale potem się posypało). Mimo to brak pewnych danych nie utrudnia zrozumienia kolejnych książek, odniesienia są dość luźne, zawierają też wyjaśnienia.
milczaca_dziewczyna Powieść zaczyna się od przypadkowego znalezienia odciętej kobiecej dłoni przez rodzinną wycieczkę szukającą duchów w Chinatown. Reszta ciała leży na dachu jednego z budynków, ale wokół trudno o jakiekolwiek ślady. Kobieta była uzbrojona, ale najwyraźniej nie zdążyła się obronić. Poszlaki prowadzą do szkoły walk wschodu i domu emerytowanego policjanta, a w dalszym ciągu – do masakry w restauracji Czerwony Feniks sprzed niemal 20 lat oraz zaginięcia dwóch dziewczyn – Laury i Charlotte.

Drugi wątek zaczynający to zeznania Maury Isles w sprawie przeciw policjantowi, który pobił więźnia. I przyznam, że ten wątek został dla mnie niezrozumiały. A właściwie nie sam wątek, co jego dodanie do książki. W ciągu dalszym zostaje właściwie pominięty (w dwóch, czy trzech scenach następuje luźne, dość standardowe nawiązanie i… tyle. Nie mam pojęcia w tym układzie poco autorka go włożyła…

Całość czyta się dobrze, sprawnie. Akcja jest niezła, czasem przewidywalna, czasem zaskakuje. W zakresie rozwiązania możemy się sporo domyślać, ale nie wpadłam na całość 🙂 Natomiast część bohaterów jest opisana bardzo zdawkowo, (a szkoda), część też pojawia się niemal przelotnie, choć sceny z nimi sugerują, że odegrają znacznie większą rolę.

Zastanawiam się skąd tytuł książki. Początkowo sądziłam, że znaleziona kobieta ma być tą milczącą. Potem Bell – dość mrukliwa adeptka ucząca w szkole walk. Ale oba domysły były błędne. Na Goodreads znalazłam w komentarzach pewną sugestię – milczącą dziewczyną ma być zaginiona Charlotte, ale jak dla mnie to mocno naciągane…

Na koniec – mam pewną uwagę do tłumacza. Co prawda „alcistka” jest dopuszczalną formą nazwy osoby grającej na altówce, ale jednak w świecie muzycznym stosuje się „altowiolistka”. Co ciekawe – część znajomych muzyków „alcistkę” wskazała jako błąd, a reszta stwierdziła, że owszem, istnieje taki wyraz, ale „wiesz, w naszym gronie się tego nie używa – to jakiś sztuczny twór”…

Książka przeczytana m.in. w ramach wyzwania Pod hasłem 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s