Rywalki, Elita, Jedyna, Kiera Cass

Sięgnęłam, bo… W sumie sama nie pamiętam. Chyba Dziewczyny na grupie PoIgrzyskach zachwycały się i wpadła mi w ręce na promocji w Empiku. Potem przeleżała kilka dni, aż – w przerwie Zaginionej dziewczyny, która trochę mnie męczy – po nią sięgnęłam.

rywalkiZałożenie jest właściwie całkiem realne, choć chore. USA jest po III wojnie światowej, w której wyswobodziło się z okupacji Chin. Powstało nowe państwo, które jest podzielone na klasy – od Jedynek – rodziny królewskiej, aż do Ósemek, bezdomnych żebraków. W zależności od tego, w której się urodzisz, masz narzucony zawód (coś tam zależy od talentu, ale nie za wiele – będąc Piątką z talentem muzycznym, grasz i śpiewasz na domowych imprezach, a będąc Trójką – uczysz muzyki), a co za tym idzie – poziom życia. Bo zarobki też bardziej są uzależnione od klas, przypisując je do zawodów i… zamożności innych klas. Co ciekawe – kobieta przechodzi do takiej klasy, w jakiej jest jej mąż (czyli jeśli zakocha się i uprze wyjść za kogoś z niższej, to także do niej spada, co oznacza także niemożność wykonywania dotychczasowego zawodu).

W tym królestwie jest młody książę – zamiast samemu szukać żony, organizuje selekcję (jest to niby tradycja, ale z opisu wynika, że królestwo istnieje lat 90 bodaj, więc niezbyt długa ta tradycja). Najpierw każda dziewczyna w wieku 16-19 lat jest zapraszana do zgłoszenia się i wypełnienia dokumentów. Te, które odpowiedzą na zaproszenie (nie ma obowiązku, ale dla wielu to wyróżnienie, szansa na wyrwanie się z dotychczasowej biedy i ograniczeń) biorą udział w losowaniu (takim pseudo, ale nikt tego nie wie). 35 z nich staje się rywalkami, które jadą do pałacu i biorą udział w walce o serce księcia i koronę. Z automatu stają się „damami” i zostają zakwalifikowane do klasy Trzeciej (o ile nie były Dwójką), co dla wielu bywa olbrzymim awansem.

Wtrącając… Tak, jestem zboczona na punkcie Igrzysk, ale naprawdę trudno nie widzieć podobieństw. Człowiek prowadzący wywiady to niemal brat Ceasara, a Aspen jest zaskakująco podobny do Gale’a. I ten głos Americi, która tak cudownie śpiewa, choć sama w to za bardzo nie wierzy… A selekcja ma podtrzymać wiarę w jedność ludu (skoro królowa może pochodzić z niższej klasy)…

Dobra, pominę dalszą wyliczankę. Generalnie Rywalki czyta się dobrze – akcja może nie jest super szybko prowadzona, ale całkiem sprawnie. America, główna bohaterka jest dość naiwnym dziewczątkiem, które nie do końca wie, czego chce, ale w swej naiwności jest nawet wiarygodna. Gdzieś na poziomie 130 strony książka zaczyna bawić i wzruszać, co znacznie dodaje jej atrakcyjności. Przyznaję, że drugoplanowe postaci Celeste i Marlee (z grupy rywalek) oraz służących Americi są całkiem ciekawie zbudowane, aż szkoda, że wszystkie im nie dorównują 😉

elitaGdy kończą się Rywalki, zostaje Elita. To stanowczo najsłabsza część serii. Po pierwsze America, która w pierwszej części bywała irytująca, tu jest mega irytująca. Nawet nie naiwna – ona jest po prostu jakaś niestabilna emocjonalnie i nie umie sobie radzić ze sobą. I to wkurza do potęgi ntej. Szczerze – całość uratowała jedna scena, w której autorka dała całkiem niemała dawkę emocji. I głównie dla tej sceny oraz pary nowych bohaterów zdecydowałam się dać szansę Jedynej.

To z kolei najlepsza część serii. Jakby Autorka wreszcie doszła do tej części, którą chciała pisać. jedynaNagle całość dostała kopa – znów czyta się to nieźle i nawet America jakby wreszcie zaczęła dorastać i stała się mniej wkurzająca, jakby dotarło do niej, że nie jest pępkiem świata (taaa, ona to wiedziała od początku, przecież zawsze była skromna, tylko jakoś się nie ogarnęła ;))

Przyznam, że zakończenie mnie trochę rozczarowało – jakoś… Za łatwo to poszło. A był materiał na jeszcze jedną książkę, jak nic. Słabością tej części stają się wspomniane służące. Tu chyba Autorce brakło pomysłu na nie. Jeszcze Lucy dostaje jakiś los, a pozostałe dwie gdzieś nam się rozmazują w tle 😦

Na dodatek mamy jeszcze „dodatkowy epilog”‚, który jest typowo na siłę. „Bo wszyscy czekają na tę scenę”. Jakoś bez niej spokojnie bym się obeszła, szczególnie, że jest taka doklejona – bez opisu tego, co stało się przez dwa lata, tak trochę bez pomysłu. Jak skończycie Jedyną – zostańcie na tym, co jest w druku, epilog nie wart szukania 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s