Drogie maleństwo, Julie Cohen

Drogie maleństwo leżało w moim czytniku kilka miesięcy. W końcu sięgnęłam po nią na skutek wyzwania Grunt to okładka – „W dłoniach” (biorę w nich udział właśnie dlatego, że nieraz motywują mnie do sięgnięcia po książki, które już jakiś czas czekają na swoją kolej, albo po nowe gatunki/autorów :)).

drogie_malenstwoTo książka niezwykle bliska mi ze względu na temat – znam dobrze temat czekania na dziecko, prób, strat i ciągłego rozczarowania. U mnie doszedł jeszcze temat adopcji, z którego bohaterowie – Claire i Ben zrezygnowali. Ale zostańmy przy książce. Z początku byłam przekonana, że to Claire jest osobą, która ponad wszystko pragnie dziecka. Ale mimo to, to właśnie ona podejmuje decyzję o zakończeniu walki. I wtedy okazuje się, że znacznie większe parcie na realizację marzenia o dziecku ma Ben, jej mąż. To on nie potrafi zaakceptować decyzji żony, on nie potrafi pogodzić się z jej obawą przed kolejnym poronieniem, jej niechęcią do kolejnego faszerowania hormonami i kolejnych dniach wyczekiwania. A przede wszystkim nie umie przyjąć do wiadomości, że ona nie jest już w stanie znosić kolejnych rozczarowań…

Ben nie jest jednak tylko z Claire – ma też przyjaciółkę, Romily, która jest w jego życiu od dawna. Od początku książki wiemy, że Romily kocha się w Benie, ale wygląda na to, że on o tym nie ma pojęcia. I nagle, trochę z miłości, trochę w stanie upojenia alkoholowego, a trochę „dla spłaty długu”, Romily składa Benowi dość niezwykłą propozycję – urodzi mu dziecko, które on wychowa wraz z Claire. Ma pewność (trochę na wyrost), że łatwo zajdzie w ciążę (cóż, w książkach wszystko jest możliwe), bo już ma córkę, a w ciążę zaszła łatwo i łatwo ją donosiła, (a teraz wychowuje swoje dziecko jako samotna matka). I tak naprawdę tu realnie zaczyna się opowieść.

Nigdy w życiu na miejscu Claire nie zgodziłabym się na tę propozycję. Nawet w imię olbrzymiej miłości do męża. Romily jest stanowczo zbyt bliska Benowi (mnie Claire, ale jednak znają się), by to się mogło udać. Ale Claire – pod naciskiem męża – zgadza się, szykując sobie niezły dramat. Jeśli teraz przychodzi wam do głowy seria zdarzeń, które mogą się zdarzyć w takiej sytuacji, to pewnie się zdarzą. A mimo to książka jest i tak nieprawdopodobnie optymistyczna.

Nie ukrywam, że liczyłam, na większe wczucie się autorki w Claire. Tymczasem po początkowych opisach jej rozterek, nagle główną bohaterką w niemałym stopniu stała się Romily. Skutkiem tego dość łatwo jest obdarzyć Claire irytacją, a nawet niechęcią, bo właściwie nie znamy motywów większości jej postępowań. A krótka migawka w postaci rozmowy Claire i Romily, która „wszystko tłumaczy” jest na tyle późno i na tyle powierzchownie, że aż mnie to zakłuło. Czytając pierwsze strony, miałam przekonanie, że Julie zna temat – może sama go przeszła, a może zna z wielu opowieści. Kolejne strony przyniosły rozczarowanie w tym zakresie. Znacznie więcej uwagi poświęcone jest surogatce, która nagle zaczyna mieć tysiące wątpliwości i nie wie jak rozmawiać z innymi matkami i ciężarnymi (uwaga – od początku książki nie jest osobą zbyt kontaktową, a w niektórych momentach jawi się to jako nowość). Nawet wprowadzenie kwestii problemów emocjonalnych w pracy Claire okazuje się być zupełnym zaskoczeniem – nigdzie wcześniej o tym nie ma ani słowa, nagle jest to niemal w formie oświadczenia.

Na koniec – nie zakochujcie się w Benie – to jednak bardziej dupek niż książę…

Jest też kilka nierozwiązanych w książce wątków – mogę się domyślać czemu córka Romily wolała przyjaciółce powiedzieć, że wypasiony dom Claire i Bena to jej dom (zamiast skromnego, zagraconego mieszkanka), ale nie rozumiem czemu wstydziła się matki. I na dobrą sprawę do końca nie zostało to rozwiązane – Romily co prawda pyta o to córkę, która komentuje, że to była tylko zabawa. Naprawdę w takim momencie należy sprawę zostawić? Kilka innych drobiazgów też zgrzyta.

Niemniej – myślę, że warto przeczytać „Drogie maleństwo” – ładunek emocjonalny, temat i fabuła są ciekawe i warte poznania, ale jednak pamiętając, że całość ma swoje wady.

Drogie maleństwo – tyt. oryg – Dear Thing
tłumaczenie – Grażyna Smosnain
wydawnictwo – Filia
data wydania – 18 czerwca 2014
ISBN – 9788379880379
liczba stron – 480

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s