Starter, Lissa Price

StarterStarter Lissy Price od kilku dni reklamował mi się na Facebooku. Bardzo futurystyczna srebrzysto-biała okładka z białą dziewczyną o niezwykle intensywnie niebieskich oczach (potem dopiero zobaczyłam, że jedno oko jest niebieskie, a drugie brązowe, ale to dopiero później). I ta reklama, jakich nie brak – „pokochają ją fani Igrzysk Śmierci” (muszę chyba zrobić podsumowanie wszystkich książek promowanych w ten sposób). Okładka kusiła i Starter trafił na moją listę, a kilka dni temu pojawił się na Legimi i sięgnęłam 🙂

To kolejna postapokaliptyczna książka dla młodzieży (YA). Wojna bakteriologiczna wyniszczyła Stany bardzo mocno. Ponieważ z badań wynikało, że najmniej odporne na rozsiewane zarazki są dzieci i nastolatki oraz osoby starsze, te pokolenia zaszczepiono. Skutkiem tego oni przeżyli, a a wszyscy pomiędzy 20, a 60 rokiem życia – zmarli. Mamy w ten sposób świat starców (ludzie dożywają bardzo sędziwego wieku, nawet 120-150, a nawet 200 lat) i grupę młodych. Biorąc pod uwagę rozpiętość wiekową seniorów, łatwo się domyślić, że zdominowali oni świat zupełnie, a obawiając się, że młodzi odbiorą im pracę, pozbawili ich wszelkich praw. Osoby poniżej 19 roku życia – jeśli nie mają dziadków – są banitami. Wyjęci spod prawa nie mają najczęściej gdzie mieszkać (zajmują kolejne pustostany), żywią się resztkami z kubłów (bo nie mają pieniędzy), nie mają nawet za bardzo prawa do leczenia. Są jakby gatunkiem podludzi. Co prawda państwo zapewnia im opiekę w specjalnych ośrodkach, ale ich sława szybko sprawia, że dzieciaki robią wszystko, by tam nie trafić. Bo ośrodki to zamknięte zakłady, w których istnieje przymus ciężkiej darmowej pracy za odrobinę kiepskiego jedzenia. Niewielu dożywa 19 lat, by wyjść na wolność…

Dzieckiem bez domu jest też 16-letnia (ten wiek ma w sobie jakąś magię, prawie każdy autor postapokaliptycznych powieści daje swoim bohaterom 16 lat, z czego większość to biedne dziewczyny…). Wojna zabrała jej wszystko – dom, rodziców, normalne życie. Teraz próbuje na powierzchni utrzymać siebie i swojego młodszego chorego brata. W tej sytuacji wszystko wydaje się beznadziejne do momentu, gdy współspacz mówi jej o Prime Destinations, o… banku ciał. Seniorzy (Endersi) żyją długo, często ich umysły są sprawne, ale ciała już nie pozwalają im na większą aktywność. Technologia pozwoliła na proceder, który już sam w sobie jest nieetyczny – na wypożyczanie im ciał młodych, nastolatków. Za sumę, jaką Callie dostała w kontrakcie będzie mogła utrzymać bez problemu siebie i brata przez wiele miesięcy, może lat. A po negocjacjach – nawet będzie mogła kupić dom… Miały jej to zapewnić trzy wypożyczenia ciała. Pierwsze dwa przebiegły bez problemu, choć po drugim na jej ciele pojawiła się rana. Ale trzecie, miesięczne, okazało się być znacznie bardziej skomplikowane.

Startera czyta się bardzo szybko (400 stron mignęło mi w 1 dzień) i od pewnego momentu jest prawie przewidywalna. Prawie, bo nagle, gdy pozornie wszystko jest rozwiązane, Autorka wprowadziła zwrot, na który nie wpadłam. Rozważałam kilka opcji, ale nie tę 😉 (to oczywiście na plus). Callie, o której wiemy najwięcej, jest zwykłą dziewczyną, którą da się lubić. Jest moim zdaniem mniej wyrazista od Katniss z Igrzysk, Tris z Niezgodnej, czy June z Legendy. Tamte miały od początku rys bohaterek, Callie ma tylko determinację zarobienia pieniędzy i decyduje się na taki zarobek, jaki jest w jej zasięgu. Nie ma możliwości przewidzieć w jaką stronę popchnie ją ta decyzja. A później – musi ratować życie swoje i brata. Brak mi trochę mocniejszych rysów pozostałych bohaterów – są różni, co bardzo mnie cieszy, bo wiele książek skupia się w tym wypadku na schemacie ona jedna, ich dwóch, a reszta to tło bez znaczenia. Tu postaci jest więcej, bo oprócz Michaela (który właściwie nie do końca jest nawet w trójkącie – niby jest, ale nie do końca) i Blake’a (który w praktyce też nie zaistniał w związku) są także m.in. Helen i Lauren (szczególnie chętnie dowiedziałabym się o Helen, czyli renterce Callie), pracownicy PD, inni renterzy, dzieciaki i są one naprawdę zróżnicowane. Czytając dialogi można wyłapać pewne zmiany w sposobach mówienia, opisane są także przyzwyczajenia niektórych osób, co wpływa na dynamikę całości.

Nie zgodzę się z porównaniem do Igrzysk – to kompletnie inna książka. Natomiast nasunęło mi się porównanie z dwiema innymi – Intruzem (zajmowanie ciał) i Betą (klonowanie osób, które zmarły, choć ostatecznie okazuje się, że sytuacja jest troszkę bardziej zaskakująca). I chyba wielbicielom Bety podsunęłabym jako pierwszym Startera – zbliżona atmosfera, choć koncept trochę inny.

Czy przeczytam Enderów? Myślę, że tak – mimo, że nie jest to seria, która powala na kolana i na pewno nie jest to fanastyka na bardzo wysokim poziomie, to dobrze się ją czyta i jestem ciekawa co wymyślił Stary Człowiek, a także jak daleko będzie musiała się posunąć Callie, żeby uratować siebie, Michaela, Trevora, a może nawet Blake’a.

Zastanawiam się też jaką okładkę dobierze Wydawnictwo Albatros do Enderów (Google pokazuje kilkanaście różnych i mówiąc szczerze ta amerykańska nie bardzo mi się podoba). Mam nadzieję, że też białą, dobraną do Startera 🙂

I kolejna „cegiełka” do Wyzwania Pod Hasłem „Cegła 400+” (jak patrzę, to większość chyba mi ostatnio dobija do 400, 450, 500 ;))

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Starter, Lissa Price

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s