Malfetto. Mroczne piętno, Marie Lu

Marie Lu poznałam (jako autorkę :)) w ubiegłym roku (mniej więcej w tym samym czasie, na urlopie, wpadła mi w ręce pierwsza część trylogii Legenda – Wybraniec. Nie powiem, że się zakochałam, ale na pewno bardzo polubiłam. Wreszcie jakaś odmiana w fali dystopijnej fantastyki skierowanej do młodzieży i dorosłych – Day i June nie byli kolejnymi Katniss, a wprowadzenie dwójki równie silnych bohaterów, stojących początkowo przeciw sobie też znacznie zmieniło znaną dotychczas dynamikę.

malfettoZ tego względu nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po nową książkę Marie Lu – Malfetto. Mroczne piętno. Przenosimy się… w przeszłość – do renesansowych Włoch, choć w alternatywną rzeczywistość. Główna bohaterka to Adelina Amouteru, dziewczyna (jedna z wielu, a może raczej niewielu? sama nie wiem), która przeżyła dziwną epidemię kilka lat wcześniej. Choroba dopadała dzieci, czyniąc zmiany w ich organizmach. Zostawiała ślady na ciałach – blizny, zmiany kolorystyczne włosów, itp., ale i wewnątrz, dając im możliwość wpływania na rzeczywistość. Różną możliwość – niektórzy panowali nad ogniem, inni nad wiatrem, wodą, umysłami innych. Adelina straciła oko, jej włosy straciły barwę. Wiele lat nie miała pojęcia, że piętno w jej przypadku oznacza cokolwiek więcej. Dopóki nie uciekała przed okrutnym ojcem, który chciał ją sprzedać, póki nie sądziła, że musi zrobić wszystko, by uratować życie.

Adelina… Tak dużo chciałabym Wam o niej napisać, a tak wiele z tego będzie spoilerem, który popsuje Wam końcówkę… Generalnie Adelinę napędza strach – przede wszystkim ten, który sam odczuwa, ale z czasem uczy się sięgać po strach innych, tych, którzy ją otaczają (coś mi to przypomina, ale chwilowo nie umiem tego umiejscowić :(). Strach pozwala jej oszukiwać umysły innych. Tworzyć postacie i rzeczy, a także demony, które przerażają na śmierć niemal. Z czasem uczy się czegoś znacznie groźniejszego – uczy się oszukiwać umysł nie tylko w zakresie wzroku, ale też słuchu, smaku, a także odczuwania.

Oczywiście Adelina nie jest jedyną naznaczoną – takich jak ona, jest całkiem sporo. Ale równocześnie coraz mniej. Jak łatwo się domyślić -ludzie boją się Malfetto. Boją się, a więc odrzucają ich, pragną wyeliminować ich ze społeczeństwa. A sprzyja im w tym zakresie młoda królowa i jej mąż, którzy stanowią prawa przeciw napiętnowanym. Którzy sprawiają, że każdy ma właściwie obowiązek wydać Malfetto w ręce strażników, a jeśli tego nie zrobi – poniesie ciężką karę. Nie napiszę Wam o motywach, bo zbyt wiele wyjaśniłoby Wam to na początku książki, a odkrywanie niektórych powiązań, to jedna z przyjemności, jakie niesie ta książka…

Większość rozdziałów jest pisana z punktu widzenia Adeliny, ale nie wszystkie – część historii widzimy oczami Rafaella (to dla mnie też dość zagadkowa postać i mam nadzieję, że moje podejrzenia, co do jego chrakteru i decyzji potwierdzą się w kolejnych tomach, że słodki chłopiec nie jest taki do końca słodki), Enzo, czy Terena (ta postać bardzo dużo wyjaśnia, choć niewiele rozdziałów jest rozdziałów, w których jest narratorem). Dzięki takiemu zabiegowi (lubianemu zresztą przez Marie Lu – tak samo prowadzona była narracja w Legendzie) mamy okazję nie tylko dowiedzieć się więcej o otoczeniu i wydarzeniach, ale także poznać je od różnej strony, z różnym nastawieniem.

Jeśli znacie Mroczne umysły i sądziliście, że ta książka była mroczna, to uwierzcie mi – byliście w błędzie. Malfetto jest znacznie bardziej mroczne. I znacznie bardziej zaskakujące. Co najmniej 3 wydarzeń nie spodziewałam się zupełnie, choć pojawiały się drobne przesłanki. Ale są tak drobne, że chyba niewiele osób wpadnie na to, co zdarzy się na kilkadziesiąt, a potem kilkanaście stron przed końcem książki…

Przyznaję – już czekam na kolejną część. I aż mi żal, że angielska wersja pojawi się dopiero w październiku, bo gdyby nie to – pewnie już bym ją skończyła 😉

Na koniec – zerknijcie na pinterestową tablicę Marie Lu, gdzie przypina ona zdjęcia i obrazki, które kojarzą się jej z Malfetto – https://www.pinterest.com/mreefish/the-young-elites/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s